czwartek, września 22, 2016

Pan do telewizji?

Adam mial dwa dlugie interview zeby sie zakwalifikowac na progam w telewizji Food Network.
Program to jest konkurs gotowania dla dzieci (9-12 lat).
Sa nim zainteresowani :)
Chociaz ciezko sluchac wlasnego dziecka jak przechodzi przez interview and odpowiada na rozne pytania.
Na przyklad oni pytaja sie go jak by opisal swoj charaker.
A on mowi: My charakter is wacky! (czyli  w tlumaczeniu dziwnie odjazdowy, odleciany :)

Pare zdjec jego potraw i gotowania i na dole video z introduction.





:

A tutaj video jak sie przedstawia. Musielismy tez wyslac do telewizji :)






piątek, września 16, 2016

My Road to Becoming a Lawyer

Jestem prawnikiem.
Jestem wlascicielem i zarzadzam kancelaria prawna w Waszyngtonie, ktora ma ponad milionowe obroty.
Wczesniej pracowalam w najwiekszej kancelarii na swiecie.
Praktykowalam sobie tez w Banku Swiatowym (World Bank) w Waszyngtonie.
Ukonczylam dwie uczelnie w USA w tym prawnicza, ktora jest w pierwszej dziesiatce (z ponad 400).
Jednak moja droga to tego celu jest uslana przypadkami, przeszkodami i tak naprawde łutem szczescia.
Pomyslalam wiec ze ta moja podroz opisze.

:
My Road to Becoming a Lawyer
:

 Gdzies w trzeciej albo nawet czwartej klasie liceum trzeba sie decydowac gdzie pojsc na studia.
Ja wybralam prawo. 
Nie zebym miala jakies zaparcie i determinacje zeby byc prawnikiem.
Nic podobnego!
Po prostu nie widzialam dla siebie nic innego. 
Na pewno wiedzialam tylko ze nie pojde na ekonomie (przez matematyke, nie poszlabym tez na zadne inne nauki scisle.)
Mialam tez na tyle zdrowego rozsadku zeby nie wybrac jakiego luznego przedmiotu, po ktorym nie wiadomo co robic czy gdzie znalezc prace (np. socjologia, geografia itd.)
Mialam za to mloda sasiadke w bloku, ktora byla prawnikiem - byla piekna i pieknie sie ubierala.
No i byl to tez czas serialu Ally McBeal :) - kto pamieta?
I tak tez postanowilam sprobowac zdawac na prawo w Poznaniu! 
Jak postanowialam, tak zrobilam, ale gdzies w srodku nie wierzylam w siebie.
Nie wierzylam ze dostane sie na prawo.

:

Pamietam, ze na egzaminie ustnym na prawo z historii dostalam dwa pytania ktore przerabialismy na moim kolku historycznym i mialam duzo poszerzonej wiedzy na ten temat. 
Gosciowi swiecily sie oczy i usmiechal sie zachecajaco jak odpowiadalam.
Na trzecie pytanie nie wiedzialam NIC.
Gosciowi usmiech zgasl.
Na prawo dzienne sie nie dostalam. 
Czyli jak ja w siebie nie wierzylam to inni tez we mnie nie wierzyli.
Zabraklo mi pare punktow.
Poszlam wiec na prawo zaoczne.

:

Mialam to szczescie ze moglam sie przeprowadzic do Poznania i chodzic na zajecia ze studentami dziennymi.
Jednak egzaminy zdawalam zaocznie.
I to zdawalam ledwo, ledwo.
Bo sie nie uczylam!
Raz nawet mialam "warunek" czyli ostatnia deske ratunku przed powtarzaniem roku.
Z jakiego durnego przedmiotu jak "Teoria Panstwa i Prawa" czy cos takiego.
To mnie ruszylo i zakulam cala ksiazke na bank. 

:

W czasie studiow pracowalam troche dorywczo.
Na przyklad sprzatalam w domach u bogatych rodzin lekarzy, bylam tez kelnerka w PizzaHut.
Zadna praca nie hanbi, haha!
Coz po prostu lubilam miec kase na ciuchy! 
Pewne rzeczy nigdy sie nie zmieniaja :)
Na ostanim roku mialam jednak juz stala prace w kancelariach prawnych.
Na wakacje w czasie studiow dwa razy wyjechalam do Stanow na program "Work-and-Travel."
Najlepsze wakacje EVER!

:

Po zakonczeniu studiow zamiast zdawac na aplikacje, dalam rodzinie maly atak serca oznajmiajac ze wyjezdzam na rok do Stanow do pracy.
To byl rok 2000, dopiero co zaczynalam uzywac internetu i wlasnie dzieki niemu udalo mi sie znalezc prace w biurze pod Waszyngtonem. 
Potrzebowali kogos z jezykiem polskim.
Praca byla mierna, w zasadzie w kierunku Human Resources (HR) - nie prawnym, ale byla fajna paczka ludzi i swietnie sie bawilam przez caly rok. 
Poznalam tam tez mojego przyszlego meza i juz nie chcialam wracac :)
W tej firmie pracowalam przez 5 lat.
W miedzy czasie zrobilam tez pierwszy dyplom Magistra na studiach biznesowych (handel miedzynarodowy).
Wyszlam za maz. Zaszlam w ciaze.
Potem na swiat przyszedl Adas i sie zwolnilam zeby z nim troche zostac w domu.

:

Czyli do tej pory nie mam nic z prawem wspolnego.
Jestem juz 5 lat po studiach.

:

Wracam do pracy jak Adas ma gdzies 8 miesiecy (juz nie moge usiedziec w domu).
Szukam pracy glownie w kierunku biznesowym pod katem moich drugich studiow.
Jednak znalazlam prace w prawie w duzej kancelarii prawnej jako asystentka dla prawnikow (paralegal).
To moja pierwsza szczesliwa karta w mojej karierze prawniczej.
Pracuje tam dwa lata. 
Jestem zadowolona i szefowie tez sa bardzo.
Pracujac z prawnikami nagle badam jakby tu uznac moj dyplom z Polski.
Tez chce zostac prawnikiem!
Okazuje sie ze uznaja mi wiekszosc kredytow z Polski i musze zdobyc tylko 24 dodatkowe (to okolo rok studiow po 18 godzin tygodniowo).
Dostaje swietne referencje z pracy (tutaj zawsze czesc aplikacji do szkoly).
I dostaje sie to wszystkich pieciu szkol prawniczych w okolicach Waszyngtonu do jakich skladalam papiery.
Po odrzuceniu przed dzienne studia na Uniwersytecie w Poznaniu to byla mila wiadomosc :)

:

Po zakonczeniu studiow musze zdac egamin krajowy zeby byc zapisanym na liste prawnikow.
To mnie prawie lamie.
Jest to egazmin do ktorego ucze sie przez dwa bite miesiace - 
dzien w dzien od 8 rano to 8 wieczorem.
Nie przesadzam!!! 
I ... tego egzaminu NIE zdaje.
Zabraklo mi pare punktow (znajomy refren).

:

W miedzyczasie wracam do kancelarii gdzie bylam wczesniej paralegal tylko tym razem jako prawnik.
Z tym ze mam warunek ze musze zdac ten cholerny egzamin.
Jak go drugi raz nie zdam to nie beda mogli mnie dalej zatrudniac jako prawnika.
Podchodze wiec jeszcze raz.
Znowu po maratonie uczenia sie jak szaleniec.
Tym razem ZDAJE!

:

Moj maz bardzo powaznie mi powie, ze nigdy nie spodziewal sie ze mam w sobie tyle determinacji.
Ja tez nie!
Jednak bylam o wlos od innego losu.
Jakbym nie zdala za drugim razem (moj kolega zdawal 5 razy az zdal) to bym stracila prace w kancelarii. 
Pewnie bym tez stracila serce do prawa, i pewnie nigdy bym sie zostala prawnikiem.

:

Pracuje wiec w tej kancelarii w centrum Waszyngtonu.
Najlepsi prawnicy w kraju.
I ja ... myszka.
I chociaz mnie chwala to ja czuje sie malutka przy nich wszystkich.
Teraz sobie mysle, ze wiekszosc tych ludzi u mnie w pracy byla typem "overachiever" -- czyli chcieli zdobyc wszystko, nie bylo dla nich rzeczy niemozliwych, driven, assertive, self-motivated, powerful, loud, confident.
O ile mnie to strasznie przytlaczalo, to mnie to tez jednoczesnie ciagnelo ~do gory~!
Przeciez nie mogalam za bardzo odstawac od tej paczki.
Wiec jak oni mowili ze wszystko jest mozliwe, ze jestesmy najlepsi, ze mozemy osiagnac wszystko to ja tez zaczelam w to wierzyc.

Surround Yourself With Successful People If You Want Be Successful!


:

Odchodze z tej pracy po urodzeniu blizniakow.
Zakladam wlasna kancelarie.
I nagle zdaje sobie sprawe ze jestem w stanie gory przenosic.
Ze nie boje sie niczego, ze wszystko jest mozliwe.
Pierwszy raz w zyciu jestem pewna ze jestem w dobrym miejscu.
Ze jestem w czyms dobra!

:

 Napisalam to dla przyszlych pokolen :)
W zasadzie czasami sama jestem zaskoczona tym gdzie jestem.
Jak widzicie u gory, nigdy nie mialam planu. 
Ani specjalnie silnej woli czy determinacji.
Dlugo nie wiedzialam gdzie i co chce robic.
Niby chcialam byc prawnikiem ale zostalam nim troche z przypadku i szczesliwego zbiegu okolicznosci.
Tak, wlozylam w to duzo pracy i wysilku.
Wrocilam do szkoly. Zdawalam egzaminy. Uczylam sie jak szaleniec (pierwszy raz w zyciu!).
Najwazniejsza czesc tej drogi do stania sie prawnikiem byla jednak niewidoczna.
Byla ona wylacznie w mojej glowie.

:

Nie wierzylam w siebe ze sie dostane na prawo w Poznaniu i sie nie dostalam.
Nie wierzylam w siebe ze dostane sie na aplikcje, wiec do niej nie podchodzilam.
Uwierzylam z siebie, ze moge sie dostac na studia prawnicze w USA i sie dostalam.
Uwierzylam w siebie, ze zdam ten durny egzamin krajowy i go zdalam.
Uwierzylam w siebie, ze moge byc najlepszym prawnikiem, ze nie ma rzeczy niemozliwych. 
Uwierzylam ze moge byc najlepsza!

:

I czuje sie jak torpeda! :)
Only sky is the limit!


 Zdjecie z sadu w Waszyngtonie

środa, września 07, 2016

Back to Nature!

Zawsze lubilam podrozowac.
Odkrywac nowe miejsca.
Planowac.
Bo planowanie to jest polowa przyjemnosci.
Zawsze mam pelno przewodnikow kolo mojego lozka i czytam je jak najlepsze ksiazki fabularne :)
To sie nie zmienilo i pewnie nigdy sie nie zmieni.
:
Jedyne co sie zmienilo to miejsca ktore chce odwiedzic. 
Miejsca ktore mnie pociagaja.
Do tej pory lubilam odwiedzac miasta, obserwowac ludzi, poznawac kulture itd.
Teraz natomiast uciekam z miast.
Ludzie mnie mecza.
Tlok i halas mnie mecza.
Ciagnie mnie wiec do natury, lasow, gor, 
PUSTYCH miejsc.
CICHYCH miejsc.
Nie moge sie doczekac az wyrwiemy sie z miastach,
uciekniemy od ludzi,
zaszyjemy sie w puste, ciche miejsca.
:
Jak jestem w gorach to czuje jak mi sie wszystko wewnetrznie uspokaja.
Wycisza.
W naturze, bez ludzi i tloku, jestem soba.
Nie musza to byc gory, moze byc las, czy jeziorko, czy inne uroki natury.
Robi to na mnie super wrazenie.
:
A jak juz nam sie uda uciec z miasta to na pewno nie siedzmy w miejscu.
Jestem nowo nawroconym fanatykiem sportow i atrakcji outdoor'sowych :)
Rowery, deski, narty, hiking boots sa moimi przyjaciolmi :)
:
Teraz jak planuje podroze to szukam gor (Nepal), parkow narodowych, miejsc gdzie natura stworzyla niesamowite warunki (Norwegia).
Szukam malych domkow (chat) z dala od drogi (Islandia), zamiast zatloczonych hoteli.
Wrazenie jakie takie miejsca na mnie robia jest niesamowite.
O wiele bardziej pamietam ciarki jakie mnie przechodzily w parku narodowym Yosemite, niz na przyklad moje odwiedziny w Tokyo czy Szanghaju. Tez warte zobaczenia, oczywiscie, ale juz nie takie wrazenie zeby mnie z nog zbijac.
:
To wlasnie w naturze, w gorach, lasach, nad pustym jeziorem mam to niesamowite uczucie ze zyje!
Jest tak pieknie, tak pusto, tak cicho ze wszystko we mnie krzyczy:
I am so happy, I feel so alive!
Life is so good!

:)

  :

Islandia 






:

 Accadia National Park, Maine.


:
Skiing in Wisp, MD

:

Paddleboarding near Washington, DC

:
Hiking in Flam, Norway



:

Yosemite National Park, CA

:

Nasz "hotel" w Islandii :)


:

Ja juz siebie odnalazlam.
Czas na Ciebie!



poniedziałek, września 05, 2016

60 Kilogramow


Na obu zdjeciach waze 60 kg.
Jednak te po lewej wygaladaja (troche) lepiej niz te po prawej.
Te po lewej sa z sierpnia a te po prawej ze stycznia tego roku.
Jedyna roznica jest taka ze od praru miesiecy wiecej cwicze.
Gdzies 3-4 razy w tygodniu.
I chociaz waga mi sie nie rusza z miejsca (w koncu miesnie waza wiecej dlatego nie ma roznicy na wadze) to czuje sie ze soba o wiele lepiej.
Wiec wazne jest zeby sie nie zalamywac ta liczba na wadze.
Ona nic nie znaczy!
Przy tej samej wadze mozemy wygladac zarowno pulchnie i rozsadnie jak i bardziej stonowanie i sportowo.

:
:

Sierpien 2016 (60kg)  ------- Styczen 2016 (60kg)


:
Sierpien 2016 (60kg)  ------- Styczen 2016 (60kg)

Tutaj widac jakie mialam wczesniej ramiona, brzuch, uda - duzo cialka :)




Now that you saw me in my bra and panties -- we have no more secrets -- you are welcome ;)

czwartek, września 01, 2016

Adam w Kuchni

Juz kiedys o tym pisalam, ze
Adam bardzo lubi gotowac.
A juz szczegolnie piec ciasta i desery.
Sam zrobil dla mnie na urodziny tort - wielo warstwowy.
Dla Dima tez zrobil na jego urodziny.
Czesto tez zabiera sie za jakies inne gotowanie w domu.
Zaczyna obiady.
Ma wlasny zeszyt z przepisami.
Oglada programy o gotowaniu.

:

A ostatnio powiedzial mi, ze
"najbardziej lubie gotowac jak komus to pozniej smakuje."
Tak, nam bardzo smakuja Twoje przysmaki, Adam!











niedziela, sierpnia 28, 2016

Migawki tygodnia

1. Martin smiejacy sie przez sen. 
Mowie o pelnym smiechu na glos a nie tylko usmiechaniu sie. Ciekawe co mu sie snilo ale na pewno cos przyjemnego.

2. Kropelki do oczu dla Adama -- i glupawka bo on sie boi.

3. Zosia ktora poszla w nocy do ubikacji i przestraszyla mnie tak ze prawie krzyknelam.
Ja wlasnie wyszlam na korytarz a ona tam stoi bez ruchu jak jakis duch. 

4. Adam zmeczony jak kon po westernie :) Lezy wieczorem na sofie i nie moze sie ruszyc.
Dzien mu zlecial na 4 godziny na pilce noznej, 3 godziny na basenie i 1 godzine na karate.

5. Dimo ktory rano sie smieje i mowi, ze ja chodzilam po sypialni w nocy i mowilam (po polsku): Idziemy, idziemy!

6. Adam jako 11-sto latek! 


środa, sierpnia 24, 2016

Na mojej polce

Mam u siebie na polce pare kosmetylkow bez ktorych nie moge zyc.
Pare z nich odkrylam stosunkowo niedawno.



Od lewej:
1. Dry shampoo. 
Czyli szampon na sucho w spreju. Nie wiem kto wymyslil to cudo ale swietne.
Zawsze mylam wlosy codziennie.
Nie ze chce, ale MUSZE.
Ale nienawiedze ich ukladac.
Wiec teraz dzieki temu szamponowi moge myc co drugi dzien - yay! :)
Po prostu rano dajemy sprej po wlosach, po paru minutach czeszemy i viola - wlosy jak po myciu a ukladac nie trzeba.



2. Keratin Leave-in
Tez do wlosow. 
Spray z keratyna. 
Jedeny produkt po ktorym moge rozczesac wlosy.
Wystarczy psiknac na mokre wlosy i jest super :)

Jeszcze co do wlosow to mam wlasnie nowa fryzure.
Co pare lat mam ochote na krotkie wlosy i wlasnie mi ta ochota przyszla.





3. Ta mala brazowa buteleczka to 
Clarnis  Radiance-Plus Golden Glow Booster
czyli koncentrat to opalania.
Roznica jest taka ze dodajemy tylko pare kropel i mieszany z naszym balsamem.
Jak widzicie jest to mala buteleczka, ktora latwo zabrac w podroz na wakacje.


:

4. Dwa nastepne produkty to deodoranty.
Od paru lat nie uzywam juz produktow z aluminum (wiekszosc tradycyjnych deodorantow jest bazowana wlasnie na aluminum).
Znalazlam dwa ktore tego nie maja i sa skuteczne:

Natural Deodorant is an all natural charcoal creme deodorant. Absorbs sweat and neutralizes odor. Smells fresh, non-irritating, and lasts all day!

Wszystkie ich produkty sa swietne, bez chemii i pieknie pacha,

:

5.
Ostanie dwa produkty po prawej sa do cery.
Krem Ziaja - dla Was to powszednosc ale ja bardzo lubie te kosmetyki.
 W Polsce kupilam sobie cala torbe roznych ich produktow :)
Uwazam ze sa swietnej jakosci.

:

I na koniec produkt ProActive na wypryski.
Myslalam ze jak juz jestem po 40-te to mi te dziadostwa przejda.
Gdzie tam!
Pojechalam na wakacje bez mojego plynu i mnie wysypalo jak nastolatke na 16-ste urodziny!? :)
Dalej wiec lecimy z tym koksem -- jak uzywam ProActive to mam spokoj.