Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2010

Wieloryb!

Obraz
Od tygodnia czuje sie i wygladam jak wieloryb!

Dobre wiadomosci sa takie, ze w koncu lekarstwa zaczely mi dzialac i organizm zaczal produkowac pecherzyki (mam nadzieje, ze z jajeczkami w srodku).

Zle wiadomosci sa takie, ze mam ich tyle, ze po prostu mnie rozsadza. Na sonogramie wyglada to tak jakbym miala kiscie winogron w srodku. Bol i ciezkosc sa bardzo nieprzyjemne. Do tego wygladam jak w 4-tym miesiacu ciazy, nie przesadzam, porownalam zdjecia z ciazy z Adasiem. W pracy musze sie ukrywac po szalami i duzymi swetrami. O ile ukrywanie prawdziwej ciazy moze byc zabawne, to ukrywanie rozsadzonego brzucha, nie jest przyjemne. Dodam, ze ja jestem przecietnej wagi i brzuch mam na ogol PLASKI!

Oto dowod, i nie mowcie mi, ze to normalne.


No ale jeszcze tylko troche. We are almost there!

Czytamy

Obraz
Dla mojej wlasnej pamieci nagralam Adasia jak czyta na glos. Jest to latwa ksiazeczka dla poczatkujacych. Dosyc dobrze mu idzie, i tak naprawde Adas sam wykazuje pelna inicjatywe i zainteresowanie czytaniem, ja w ogole nie naciskam. Wrecz przeciwnie dla mnie nie ma pospiechu, chce zeby wszystko lapal w swoim wlasnym tempie. Jednak on tak bardzo lubi ksiazki, co wieczor czytamy mu przynajmniej przez pol godziny, ze czytanie szybko mu przyszlo.

Ps. Gdzies w polowie Dimo zaczyna sie tluc garnkami w kuchni i ja musialam go uciszyc ;)

Nobody said it was easy, nobody said it will be so hard...

Wczoraj na kolacji nasi najblizsi znajomi, oglosili ze oczekuja dziecka (drugiego, pierwsze jest w wieku Adasia i sa dobrymi przyjaciolmi). O ile take wiadomosci u naszych znajomych zawsze budzily moja najglebsza radosc i szczescie, wczoraj po raz pierwszy zrobilo mi sie ciezko na sercu. Ciezko to opisac, ciesze sie ich szczesciem, rozpytywalam z ciekawoscia o wszystkie szczegoly i plany, ale caly czas czulam, ze serce mam ciezkie jak z olowiu. Rozumiem teraz jak ciezko jest kobietom ktore staraja sie od dluzszego czasu znosci wiadomosci o ciazy innych (do tego zdaje sobie sprawe, ze moze byc jeszcze ciezej jezeli to sa starania o pierwsze dziecko). Ja wrocilam do domu, poplakalam sobie (te dawki hormonow wcale mi nie pomagaja utrzymywac normalny stan emocjonalny :), przygotowalam lekarstwo i zapodalam sobie kolejny zastrzyk. Jeden zastrzyk blizej do celu...

Baby (or No-Baby) News

Z wiadomosci o ciazy (czy tez jej braku), to jestem po kolejnej wizycie u lekarza. Po tych 4 miesiacach leczenia (i poltora roku starania) lekarz stwierdzil, ze leki hormonalne (Clo*mid) nie wywieraja na mnie oczekiwanego efektu, tzn. nie wywoluja jajeczkowania (w tym czasie mielismy tylko jedno IUI, pozostale cykle zostaly odwolane z powodu braku stymulacji).

Przechodzimy wiec na wieksze dziala. In*vitro. Proces zaczyna sie od lekow w postaci zastrzykow do brzucha przez pare tygodni. Do ~brzucha~, brrr! W miedzy czasie wizyty u lekarza co drugi dzien na monitorowanie hormonow i jajeczek. Pozniej pobranie jajeczek (pod narkoza). Zaplodnienie w laboratorium. Transfer z powrotem do srodka. I po krzyku :)

Mialam nadzieje, ze nie bede musiala przez to przechodzic, ale ciesze sie, ze medycyna oferuje takie opcje. I mam cicha nadzieje na blizniakow!

Prosze nadal trzymajcie kciuki.

Cruise Nov. 2010

Wyjazd bardzo sie udal. Bylo fajniej niz myslam (nie bylam do konca przekonana czy taka forma wypoczynku bedzie mi odpowiadac). Ale bylam milo zaskoczona. Codziennie spedzilismy czas na roznych wyspach a wieczorami bawilismy sie na statku. Tyle roznych atrakcji oferowali: restauracje, baseny, tance, muzyka na zywo, casino, a nawet musical i teatr, ze nie nudzilismy sie ani minuty. Adas poznal nowych kolegow w Klubie dla dzieci, gdzie szalal jak tylko mogl. Pogoda byla swietna, cieplo, woda turkusowa....




Za to powrot do pracy byl strasznie bolesny :(