Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2012

Maternity Vacation

W czasie urlopu macierzynskiego z blizniakami czulam sie jak na wakacjach. Czesto wracam w myslach do tych miesiecy. Najlepiej wspominam te dni, kiedy bylo ladnie i slonecznie (tutaj nawet w listopadzie i grudniu sa sloneczne i cieple dni) i ja praktycznie codziennie szlam z maluchami na spacer do pobliskiego parku. Zabieralam ze soba ksiazke, zatrzymywalismy sie po drodze w kafejce, gdzie kupowalam sobie bezkafeinowa kawe "to-go" i jakies ciastko i szlismy sobie dalej. Mijalam inne mamy i nianie z dziecmi. Zazwyczaj jak doszlismy do parku to dzieci juz drzemaly i ja sobie spokojnie przez jakas godzinke z ta ksiazka i kawusia milo spedzalam czas. Czasami jak bylo za chlodno na takie siedzenie to po prostu spacerowalam po mojej ladnej okolicy. Pamietam ten spokoj wewnetrzny, nic mnie nie stresowalo, nic nie martwilo, taki blogi nastroj wewnetrznego szczescia. Patrzylam na moje spiace maluszki i szczerze mowiac czesto powtarzalam sobie w duchu jedno i to samo: I am so lucky to…

Pinch me!

Obraz
Czasami czuje, ze musze sie uszczypnac, zeby miec pewnosc ze to mi sie nie sni i ze to naprawde moje zycie i ze jestem mama tych trzech pieknych istotek :) Life is so good!


A w ten weekend: szachy, migdaly i slonce.

Be great, be powerful beyond measure!

Obraz
Dzisiaj potrzebowalam tego cytatu pare razy dziennie. Moja praca przekopala mnie na kolana. Ale jeszcze tylko troche. Swoja droga ciekawe czy ktos pamieta, skad ten cytat.

"Let me tell you something you already know. The world ain't all sunshine and rainbows. It's a very mean and nasty place and I don't care how tough you are, it will beat you to your knees and keep you there permanently if you let it.

You, me, or nobody is gonna hit as hard as life. But it ain't about how hard ya hit. It's about how hard you can get hit and keep moving forward. How much you can take and keep moving forward. That's how winning is done! Now if you know what you're worth then go out and get what you're worth. But ya gotta be willing to take the hits, and not pointing fingers saying you ain't where you wanna be because of him, or her, or anybody! Cowards do that and that ain't you! You're better than that!"

I jeszcze ten. Wspanialy film, jak ktos jeszcz…

Sometimes silence is better than a thousand words

Czasami milczenie jest lepsze od tysiaca slow. Wybrobowalam to wczoraj w pracy i dziala. Ha!

Work from home

Uwielbiam piatki. W piatki pracuje z domu. Wyglada to tak. Ciagle w pizamie bawie sie z dziecmi do 9 rano. O dziewiatej dzieci ida na drzemke a ja ide na gore do “pracy” – ja normalnie na codzien tez zaczynam prace o 9-tej. W miedzy czasie zakladam jakies stare, ale milutkie i wygodne dresy. Pracuje do jakiejs 11.30-12 i schodze na dol na moja przerwe na lunch. Dzieci wlasnie koncza swoj lunch i sa gotowe na dalsza zabawe. Laskocze je, przytulam, ucze siadac, trzymac gryzaczki, smiejemy sie z ich ulubionej zabawy w “kuku” -- jest fajnie, az sie ta zabawa zmeczymy i robimy sie znowu spiacy. Gdzies kolo pierwszej, niania albo kladzie je spac albo zabiera na spacer, gdzie robia sobie drzemke w wozku. Ja pracuje. Po czwartej dzieci sa ja po drzemce i kolejnym jedzonku, wiec mama zamyka laptopa i zaczyna weekend. Czekamy chwile na Adasia i tate i idziemy na spacer do parku. Dzisiaj zabierzemy ze soba koc, na maly piknik bo od trzech dni mamy temperature 30 stopni. Life is good!

Adventures in Baby-wearing

Obraz
Modle sie tylko o jedno, chociaz tak naprawde nie wiem do kogo. Prosze tylko o jedno. Zeby moje dzieci byly zdrowe. I zeby mi (i Dimo) nic sie nie stalo przez nastepne 20 lat i zebysmy mogli je szczesliwie wychowac. Nic innego sie nie liczy. Mowie to z przekonaniem.

To kwestia wstepu - teraz o noszeniu :) Jakby sie dalo to nasza rodzina nie uzywalaby wozka dla dzieci. Uwielbiam je nosic w nosidelkach. Jak sa tak blisko to patrze wtedy na swiat troche oczami dziecka i wyobrazam sobie co one widza. I zawsze moge pocalowac ta malutka gloweczke, co zreszta robie z dwiescie razy na godzine. Wydaje sie tez, ze dzieci bardziej uczestnicza w naszych rozmowach, cichna, wczuwaja sie w rytm naszych krokow.

Zaczelo sie jeszcze z Adasiem - nawiasem mowiac, ja taka mloda i z krotkimi wlosami a Adas jako Mikolaj :)


W ciazy z blizniakami "martwilam" sie jak bedziemy nasze dwa szkraby nosic. Okazalo sie, ze niepotrzenie. Jak idziemy na spacer razem z Dimo to kazdy z nas ma jedna Kropelke:) Ter…

Who is who?

Obraz
Ktory to Martin a ktory Adas? Nadal wygladaja jak jedno-jajeczni blizniacy! :)










Nowy dom

Obraz
Przyjeli nasza oferte, juz wktrotce bedziemy mieszkac na 280 metrach i wszyscy odetchna z ulga jak sie troche rozluzni. Zapraszam w gosci :)

Co nowego?

Wyslalam trzy CV w sprawie nowej pracy. Odpowiedziala cala trojka. W tym jedna kancelaria w Londynie. A jedna na pol etatu. Przeszlam juz dwa etapy rozmow. Wszyscy bardzo zainteresowani, caly czas powtarzaja, ze mam "impressive credentials!" Ha! A Dimo mi caly czas o tym zeby teraz pracy nie zmieniac, bo przeciez domu nowego szukamy. Jutro znowu jedziemy ogladac i moze w koncu znajdziemy, jakis wiekszy dach nad glowe dla naszej piatki (plus nianka :). Z Adasiem trenujemy biegi, bo zapisalismy go (na jego prosbie) na oficjalny wyscig 2-km za dwa tygodnie. Ja nienawidze biegac. Zoska i Martin spia! Dzieki Ci Boze! :) I turlaja sie na boki. Oj dzieje sie dzieje.